Magia Świąt Bożego Narodzenia… w listopadzie

Pierwszą reklamę bożonarodzeniową w tym roku (magia świąt z Nutellą) zobaczyłam dokładnie 3 listopada. Chwilę później na Facebooku pojawił się wpis znajomej, że ona też już widziała, ale inną. I że jest w szoku. Jeszcze tego samego dnia kolejny znajomy udostępnił obrazek z następującymi słowami „Proszę w imieniu wszystkich Polaków wszelkie markety, firmy itp. o to, żeby wstrzymały się z reklamami świątecznymi chociaż do grudnia. Widząc reklamy na początku listopada cała świąteczna atmosfera przemija i znowu kolejne święta są do d*py. Udostępnij jeżeli popierasz tę prośbę.”. Pomijając już (moje ulubione) niewłaściwe użycie imiesłowu przysłówkowego (widząc reklamy atmosfera przemija) bardzo proszę o nie wyrażanie żadnych próśb w moim imieniu. A już na pewno nie takich, z którymi się nie zgadzam.

Continue reading

Pocztówki z całego świata – Postcrossing

Dawno dawno temu, jak chyba większość nastolatków, zbierałam pocztówki. Pardon, kolekcjonowałam pocztówki (kolekcjonowałam też, a nie zbierałam, puszki po piwie, to już większa różnica prawda?). Oczywiście zaczęłam od przekopania zasobów rodzinnych (przy okazji odkrywając parę familijnych smaczków w napisach z tyłu) zaopatrując się głównie w pocztówki świąteczne oraz imieninowe (tak tak moi drodzy, były kiedyś archaiczne czasy, kiedy życzenia imieninowe składało się drogą pocztową). Ale jako prawdziwemu kolekcjonerowi nie mogło mi to wystarczyć. Chciałam pocztówek adresowanych do mnie, najlepiej z całego świata. A skąd takie brać będąc ubogą w kieszonkowe uczennicą podstawówki? Dużych możliwości nie miałam, zatem hobby szlag trafił.
Aż nie tak dawno (w zeszłym roku) trafiłam u Partyzantki na notkę o pocztówkach, a w zasadzie o międzynarodowym ruchu wymiany pozdrowień na kartkach pocztowych. I tak odnalazł mnie Postcrossing.

Continue reading

Blog parentingowy – matka w sieci

Gdy świadoma kobieta oczekuje pierwszego dziecka, wiele sobie obiecuje. Stara się czytać fachową literaturę, przegląda internet, pyta o wszystko doświadczonych znajomych. Wiele też sobie wyobraża. Drży o zdrowie nienarodzonego dziecka, martwi się czy wszystko będzie dobrze. Zmienia się. Ale mimo tego czasu danego jej na przygotowanie, nigdy nie będzie gotowa na to, co spotka ją na końcu drogi. Bo gdy rodzi się dziecko, świat zyskuje kolejnego obywatela. Ale w tym samym momencie rodzi się też inny człowiek – matka. A jej świat, przynajmniej na chwilę, kurczy się tylko do jednej osóbki.

Continue reading

Euro 2016 – polskie podejście

Wyjątkowo, zamiast w piątek, ten wpis ukaże się dziś, czyli w czwartek. Bo to wyjątkowy dzień. Dotyczy bowiem szaleństwa, które właśnie dzisiejszego dnia (a w zasadzie wieczoru), na trochę przed 21:00, ponownie ogarnie zdecydowaną większość Polaków. Mówię oczywiście o manii kibicowania, ponieważ to dzień, w którym polska reprezentacja gra w ćwierćfinale Mistrzostw Europy w piłce nożnej, Euro 2016.
Czemu chcę o tym pisać? Po pierwsze obserwuję w związku z tym kilka ciekawych zjawisk. A po drugie… no kurczę, ja też się jaram!

Continue reading

Dzisiejsza młodzież to nasze własne dzieło

Miało być o czym innym, ale ten temat wepchnął się, i to dosłownie, sam. Właśnie za pomocą dzisiejszej młodzieży.
Prawdopodobnie będę wywarzać tym postem otwarte drzwi, ale muszę to opisać, bo inaczej pęknę.
Otóż dzisiejsza młodzież (mówiąc młodzież mam na myśli wszystko, co ma lat -naście) to jest od początku do końca nasze dzieło (mówiąc nasze mam z kolei na myśli ludzi 25+, którzy dla dużego dziecka są już rozpadającym się próchnem, czyli ludźmi starszymi). To my stworzyliśmy ich takimi, jakimi są, oraz zbiorowo tworzymy ich kolejne setki. I nie mam na myśli oczywiście dosłownego „robienia” dzieci. Chodzi mi o kształtowanie ich młodych umysłów i miękkich kręgosłupów moralnych tak, że później to, co powstanie zasługuje tylko na wygłoszone narzekającym tonem „Ach ta dzisiejsza młodzież”.

Continue reading

Eurowizja 2016 – 61 finał

Uwaga. Wpis miał się ukazać 13 maja, w piątek. Z powodu burzy, która porwała ze sobą internet, tak się nie stało. Nie zamierzam zmieniać jednak tekstu, więc proszę go potraktować jako piątkowy, ze wszystkimi konsekwencjami.

Właściwie co roku, od małego dziecka, oglądam Konkurs Piosenki Eurowizja (oczywiście wtedy, kiedy jest transmitowany w Polsce). To pierwszy program w mojej pamięci, który można śmiało nazwać „show muzyczne”. Później nastąpił ich wysyp, a ja jestem wierna tylko temu jednemu.
Chociaż… W zasadzie, gdy oglądam go teraz, to coraz bardziej show, a coraz mniej muzyczne…
Czy to Eurowizja się zmieniła, czy ja…?
Continue reading

A miało być tak pięknie

Dawno mnie tu nie było. Ostatnio, czyli w grudniu, miałam poruszyć kilka tematów – chciałam pisać o świętach Bożego Narodzenia, o postanowieniach noworocznych, o książce, którą dostałam od siostry w prezencie i przeczytałam jednym tchem… Miałam podsumować swój rok… Planowałam też popracować nad szablonem, któremu przydałoby się kilka udoskonaleń…
A życie, i to dosłownie, chciało inaczej. A ja nie narzekam, wręcz przeciwnie!

Continue reading

Poszukiwanie przodków, czyli strata czasu

Wróciłam w zeszłą niedzielę z wyjazdu na Mazury. To rodzinne strony mojego taty i to właśnie z nim pojechałam. Nie była to jednak zwykła wizyta u babci, ponieważ (między innymi) mieliśmy do spełnienia misję. Otóż jadąc w piątek w stronę miasta docelowego, planowaliśmy zatrzymać się w pełnej małej mieścinie, Z. Mieliśmy w ten sposób postawić kolejne kroki na drodze do odnalezienia naszych przodków. Okazuje się jednak, że całe to szukanie jest bezsensowną stratą czasu i w ogóle nie powinniśmy go nawet zaczynać.

Continue reading

Dynia i jej trzy odsłony

Bez względu na to, czy wieczór dzisiejszy spędzacie celebrując nowomodne Halloween chodząc od domu do domu w poszukiwaniu przysmaków lub urządzając imprezę pod znakiem wiedźm, nietoperzy i czarów, czy też staroświecko i polskim zwyczajem wyciszacie się przed chrześcijańskim Świętem Zmarłych, mam dla Was coś przyjemnego. Chciałam przedstawić jeden z jesiennych hitów na naszych stołach. Oto dynia. A w zasadzie trzy smakowite przepisy z dyni.

Continue reading